- A fe, panie Grynszpan - krzyczał kosmita. - Toż to zupełny brak higieny. To się w głowie nie mieści. Pan jesteś flejtuch i pan się nie nadajesz. Pan nigdy nie mógłbyś zamieszkać u nas na Marsie, pan nie mógłbyś żyć w cywilizowanym społeczeństwie. Pan masz chatę jak kurnik, jak chlewik, co najmniej. Pan się staraj bardziej i chociaż syfu po sobie nie zostaw.
Grynszpan słuchał tych słów i wcale nie był zdziwiony. Obserwował przecież obcych od dawna, znał ich zwyczaje i obsesje, więc teraz spokojnie przerwał pakowanie i wyszedł przed dom na paluszki. Tak, to również kosmici kazali robić poza pomieszczeniem mieszkalnym. Zakaz palenia już im nie wystarczał, zwłaszcza gdy posunął się do absolutnej granicy. Paluszków też nie można było jeść w zamkniętych pomieszczeniach, barach i na przystankach. Ogólnomarsjańska Liga Przeciw Paluchożercom wylobbowała ten zakaz kilka lat temu i był on egzekwowany z całą surowością. Ci Marsjanie, którzy uspokajali się chrupaniem paluszków, musieli wychodzic przed budynek, ale z dala od ludzi. Okruchy natomiast mieli wrzucać do specjalnych pojemników. Żaden okruch nie mógł spaść na podłoże, żaden nie mógł się walać.
- Walanie to zgroza, śmierć cywilizacji, z walaniem trzeba walczyć, powstrzymać falę walenia tamą zakazów - krzyczał kosmita. - Nauczyć Ziemian porządku, oduczyć złych nawyków. Higiena nie może przegrywać z przyjemnością. I niech mają wszystko w porządku, czyściutko, higienicznie, sterylnie. A pan, panie Grynszpan, panie Flejjjtuch, jak to nazwano cię w naszych aktach, mógłbyś przynajmniej śmietnik po sobie posprzątać. Mógłbyś poskładać te rzeczy, które wyrzucasz do kubła. I, na bogów, nie wrzucać do kubła kalesonów. Kalesony, Grynszpan, nie mogą iść do kubła. Ty je do skupu musisz zanieść.
- Do skupu? - Zdziwił się Grynszpan. U nas się tego nie skupuje.
+++
Nie jest łatwo się wyprowadzić. Być, a potem zniknąć. Mieszkać i nagle nie-mieszkać. Nie wiem, czy jest coś takiego jak psychologia wyprowadzki, ale znając psychologów, z pewnością juz o tym pomyśleli. Są zapewne książki, badania i teorie. Pewnie wyprowadzka też jest usadowiona gdzieś na skali stresu i pewnie ma tam wysokie notowania.
Czymże jest jednak taka zwykła wyprowadzka wyłącznie we własnym towarzystwie przy wyprowadzce wymuszonej i pod czujnym okiem kosmity? Dali mu na nią niewiele czasu, naciskali, krzyczeli, wprowadzali własne standardy. Nie chcieli, by Grynszpan mieszkał dłużej w pobliżu ich lądowiska. Nie chcieli, by obserwował ich z krzaków za cmentarzem i notował wszystko w zatłuszczonym zeszycie. A przede wszystkim, nie chcieli oglądać dłużej jego poplamionego prochowca, prawdziwej zgrozy.
+++
- Znam ja wasze standardy - bronił się Grynszpan. - Ale kalesonów do skupu nie zaniosę, u nas tego nie ma.
- Jak więc je utylizujecie, jak pozbywacie się toksyn?
- Normalnie, do kubła, panie. A co, mam je jeść?
- Zgroza, zgroza - histeryzował kosmita. - Za jakie grzechy, za jakie spóźnienia w rozliczeniu i za jakie błędy w deklaracji przychodzi mi zmagać się z tą fleją zafajdaną, z tą barbarzyńską bakterią?
- I na to są sposoby - Marsjanin rozpoczął wykład i przyjął postawę ku temu stosowną. Wyciągnął planszę, uruchomił projektor i puf... włączył prezentację na MarsPoincie.
CDN


