Z pamiętnika Grynszpana CD
- Czy zawsze tak było? - pytałem kosmitę. Czy zawsze byliście tacy walnięci i czy nigdy nie chcieliście porzucić tych waszych formularzy?
- Kiedyś było inaczej - odpowiedział. - A i niedawno pojawił się ludek, który chciał to zmienić. Był nawet ważny, Deppputor. To po naszemu poseł. On jeden, dziarski gość, postanowił wszystko zmienić. Kupił nawet odpowiednie książki, dużo słuchał radyja i telewizorni, zebrał ekipę. Kiedy się wkurzano na niego i mówiono, że tak nie można, on im odpowiadał, że tylko pyta, a pytac każdy może. Pytał więc wiele, na nic nie odpowiadał, a jeśli już to tylko pytaniem. Kiedy przemawiał i stawiał te swoje pytania, zakładał zawsze silikonowy nosek, twierdził bowiem, że to odbiera mu powagę, a z powagą także chce walczyć. Właściwie to mówił: "Czyż tak nie wyglądam mniej poważnie? Czyż tego ludzie nie chcą?"
Poszedł raz nawet do samego Calllendara, tego naszego wodza, skłonił się nisko, zamachnął przepisowo czułkami, fale sobie poprawił i zapytał tak wprost i bez ogródek, kiedy to wszystko się skończy. Calllendar głupi jednak nie był, kształcił się bowiem lat wiele i posiadł mądrość niemal Salllomonową. Odpowiedział mu więc deppputorowym zwyczajem, pytaniem na pytanie. "A co? A kto pyta? I po co pyta?" Zaskoczyło to Deppputora i więcej Calllendara nie pytał, tylko zebrał ekipę i mówił, żeby mu teraz nie przeszkadzać, bo on ciężko pracuje, wykuwa podstawy nowego porządku. "Czy musicie mi ciągle przeszkadzać? Prześladować, gdy czynię dobro? Napadać, gdy niosę światło nieoświeconym?"
I zamknął się w swym pokoju na dni czterdzieści.
Gdy minęło dni czterdzieści, wyszedł i ogłosił. To zmieniam, tamto zmieniam, czyż nie będzie wtedy dobrze? Czyż nasze życie nie stanie się przez to piękniejsze? Czyż dziewczyny nie założą najlepszych sukienek i nie wyjdą na ulicę, by śpiewa z radości? Ludki nie mogły uwierzyć. "Jak to, czy już nie będzie trzeba wypełniać i wyjaśniać? Jak to będzie bez formularzy." A on im, że dobrze będzie, że nie trzeba, co nie?
Nie uwierzyli mu jednak.


